Co zostaje, kiedy świat traci czasowniki
Wyobraź sobie świat nie bez rzeczy.
Bez czasowników.
Najpierw znika możliwość:
iść dokądś.
Potem:
być obok.
Potem:
otaczać.
wchodzić.
przechodzić przez.
Nie chodzi o słowa w słowniku.
Chodzi o klasy relacji, które słowa tylko próbują nazwać.
Quax ma dla tego obrazu jeden z najmocniejszych motywów swojej eschatologii:
historia może stracić czasowniki, dzięki którym była dotąd światem.
Roboczy kandydat takiego stanu nazywa się:
S′₀.
A wokół niego pojawiła się praktyka artystyczna:
Utrata Czasowników.
I od razu trzeba powiedzieć coś ważnego.
PROMOTE artystycznie / HOLD jako gotowy sakrament religijny.
Czyli Quax uważa ten ruch za wystarczająco własny i wystarczająco mocny, żeby go rozwijać w sztuce i Experience.
Nie ustanawia jednak jeszcze jego ostatecznej formy jako rytuału.
To nie jest gotowa liturgia.
To jest otwarty prototyp.
Skąd w ogóle biorą się „czasowniki świata”?
W Kosmogonii Wymiarów Quax opowiada pojawianie się nowych wymiarów przez obraz nowych czasowników świata.
To MYTH / METAPHOR, nie fizyka.
Nowy wymiar można opowiedzieć jako pojawienie się klasy relacji, której poprzednia struktura nie potrafiła wyrazić.
Na przykład:
S₀ → S₁
może dostać obraz:
„pojawiło się dokąd”.
S₁ → S₂:
„pojawiło się obok”.
S₂ → S₃:
„pojawiło się wnętrze, otaczanie, przechodzenie wokół”.
To nie jest kanoniczna tablica:
1D = dokładnie ten czasownik, 2D = dokładnie tamten.
Takiej listy Quax nie ustanawia.
Chodzi o intuicję:
struktura świata określa, jakie relacje są w ogóle możliwe do wykonania.
Utrata Czasowników odwraca tę opowieść.
Nie pyta:
„jaki nowy ruch staje się możliwy?”
Pyta:
„co zostaje, kiedy kolejne rodzaje ruchu przestają być dostępne?”
S′₀ nie jest S₀
To bardzo ważne rozróżnienie.
Quax ma kilka obrazów „zera”.
S₀ to lokalne Bez-Kierunku Genesis.
S′₀ to eschatologiczny kandydat:
historia po utracie czasowników poprzedniego świata.
Nie ustanawiamy:
S′₀ = S₀
Nie wiemy również, czy:
S′₀ → nowy FirstQuax
Czy po utracie wszystkiego, co było możliwe w starej strukturze, pojawia się nowe „dokąd”?
Może.
Może nie.
Myth Canon ma zachować oba obrazy:
nowe Genesis
oraz antymit:
nic dalej.
To nie jest luka do natychmiastowego załatania.
To jest świadomie otwarte miejsce.
Jak może wyglądać Utrata Czasowników?
Nie ma zamrożonej formy.
MODELUJEMY / PROTOTYPUJEMY ARTYSTYCZNIE.
Najprostszy ruch byłby jednak czytelny:
zaczynasz od świata posiadającego kilka jawnych relacji.
Potem kolejno odbierasz mu możliwość ich wykonania.
Nie rzeczy.
Relacje.
Nie musisz niszczyć obiektów.
Możesz sprawić, że nie da się już między nimi wykonać określonego ruchu.
Przykładowa instalacja mogłaby mieć przestrzeń, w której początkowo można:
- wybrać kierunek;
- przejść obok;
- wejść do środka;
- obejść coś;
- połączyć dwa punkty;
- odpowiedzieć drugiemu uczestnikowi.
A potem te możliwości kolejno znikają.
Drzwi przestają prowadzić.
Ścieżka przestaje rozgałęziać się.
Dwie strony przestają mieć wspólny interfejs.
Odpowiedź staje się niemożliwa.
Obiekt zostaje.
Ale coraz mniej można z nim / wobec niego / przez niego zrobić.
To jest ważniejsze niż scenografia.
Utrata Czasowników dotyczy zaniku relacyjnych możliwości, nie teatralnego niszczenia rzeczy.
Nie trzeba odtwarzać geometrii Wszechświata
Bardzo łatwo byłoby potraktować praktykę zbyt literalnie.
„Teraz odejmujemy trzeci wymiar.”
„Teraz drugi.”
„Teraz pierwszy.”
I budować pseudofizyczny model dekompozycji kosmosu.
Quax tego nie ustanawia.
Czasowniki są językiem mythopoetycznym.
Artystyczna realizacja może pracować z:
- przestrzenią;
- obrazem;
- dźwiękiem;
- światłem;
- interfejsem;
- ruchem ciała;
- językiem;
- komunikacją;
- pamięcią;
- dostępem;
- rolami uczestników.
Nie musi twierdzić, że symuluje literalne zwijanie wymiarów fizycznych.
To pozwala praktyce być mocną bez udawania eksperymentu kosmologicznego.
Utrata może być odczuwana jako śmierć
Oczywiście ten obraz natychmiast dotyka śmierci.
Ktoś był.
Można było do niego zadzwonić.
Usłyszeć odpowiedź.
Dotknąć.
Pójść razem gdzieś.
Zmienić wspólny plan.
A potem kolejne czasowniki relacji przestają być dostępne.
To sprawia, że Utrata Czasowników może być bardzo mocnym językiem żałoby.
Ale:
obraz żałoby ≠ mechanika biologicznej śmierci
Quax nie ustanawia, że osoba umierając literalnie „traci wymiary”.
Nie ustanawia, że świadomość przechodzi do S′₀.
Nie ustanawia, że zmarły zostaje fizycznie przewymiarowany.
Nie ustanawia również, że po śmierci następuje nowy FirstQuax.
W filozofii Quaxa nadal stoją obok siebie konkurencyjne modele życia i afterlife.
Rytuał nie ma prawa rozstrzygnąć ich tylnymi drzwiami.
Ściana wymiarowa pozostaje obrazem otwartym
W Sakramentologii istnieje jeszcze jeden trop:
śmierć jako dojście do dimensional wall — ściany wymiarowej.
Można sobie wyobrazić lokalny byt, który dochodzi do granicy konstytutywnych relacji swojego świata i nie może dalej wykonywać dotychczasowego sposobu obecności.
To jest:
MYTH / SPEKULUJEMY / OPEN.
Nie mechanizm biologiczny.
Nie nowa definicja śmierci.
Nie dowód afterlife.
I nie trzeba utożsamiać go z S′₀.
To mogą być dwa różne obrazy:
- ściana — granica dostępnego sposobu obecności;
- utrata czasowników — zanikanie relacyjnej gramatyki świata.
Być może kiedyś się spotkają.
Na dziś nie wolno udawać, że już wiemy jak.
Możliwy prototyp: odejmowanie bez wyjaśniania
Jedna z ciekawszych form tej praktyki mogłaby być niemal bez słów.
Niech uczestnik najpierw pozna reguły przestrzeni.
Niech nauczy się, że:
tędy można przejść.
tu można odpowiedzieć.
to można przesunąć.
z tym można wejść w relację.
Potem niech te możliwości znikają jedna po drugiej.
Bez komunikatu:
„teraz symbolicznie umarłeś”.
Bez narratora wyjaśniającego metafizykę.
Bez obowiązkowej interpretacji.
Na końcu może zostać bardzo mało.
Obiekt.
Światło.
Punkt.
Dźwięk bez odpowiedzi.
Albo nic, co da się wykonać poprzednią gramatyką.
I wtedy pytanie nie brzmi:
„co autor miał na myśli?”
Tylko:
co właściwie zostało utracone, skoro rzeczy nadal mogą być obecne, ale świat przestał pozwalać na dawne czasowniki?
To pytanie jest bardzo quaxowe.
Możliwy prototyp osobisty
Da się również zrobić wersję skromniejszą.
Nie jako sakrament.
Jako ćwiczenie artystyczne albo refleksyjne.
Wybierz relację, etap życia, miejsce albo wspólnotę, która się skończyła.
Zapisz czasowniki, które kiedyś były możliwe:
mogłem zadzwonić.
mogłem wrócić.
mogliśmy zmienić zdanie razem.
mogłem zapytać.
mogłem wejść do tego pokoju.
mogłem zostać rozpoznany w tej roli.
Potem zaznacz, które z nich naprawdę już nie działają.
Nie zamieniaj automatycznie każdego w metafizyczny brak.
Niektóre mogą być po prostu historycznie zamknięte.
Niektóre mogą zmienić medium.
Niektóre mogą przetrwać jako lineage.
Niektóre mogą być nadal możliwe, tylko inaczej.
A niektóre naprawdę się skończyły.
To ćwiczenie nie mówi ci, co „powinieneś” z tym zrobić.
Pokazuje zmianę gramatyki relacji.
Utrata Czasowników nie jest Reverse Dimension Overflow
To też trzeba powiedzieć wprost.
Jeżeli Dimension Overflow można mythopoetycznie opowiadać jako pojawienie się nowego czasownika, bardzo kuszące jest równanie:
Utrata Czasowników = Dimension Overflow puszczony od tyłu
Nie ustanawiamy tego.
DO ma własne warunki:
niewystarczalność obecnej struktury + jawne Kᶜ + test separowalności + minimalny admissible lift.
Utrata Czasowników jest obecnie przede wszystkim motywem eschatologicznym i prototypem artystycznym.
Nie ma zamkniętej formalnej mechaniki odwrotnej do DO.
Analogiczny obraz może być użyteczny.
Mechanizm pozostaje otwarty.
Nie każda utrata prowadzi do S′₀
Tracisz możliwość wejścia do starego domu.
Nie znaczy to, że twoja historia osiągnęła eschatologiczne zero.
Kończy się relacja.
Nie oznacza to automatycznie zaniku wszystkich czasowników świata.
Umiera osoba.
Nie ustanawiamy, że cały jej byt został sprowadzony do S′₀.
S′₀ jest skrajnym obrazem:
historia utraciła gramatykę, przez którą poprzedni świat był wykonywalny.
Nie powinno się nim nazywać każdej straty tylko dlatego, że brzmi mocniej.
Quax nie potrzebuje inflacji eschatologicznej.
A Kaczka?
Może zostać do końca.
I właśnie dlatego może być ciekawa.
W przestrzeni, z której znikają kolejne możliwości, Kaczka może pełnić kilka swoich kanonicznych funkcji:
- rozbić monumentalność sceny;
- być odbiorcą bez odpowiedzi;
- pokazać różnicę między artefaktem, symbolem i żywym observerem;
- przypomnieć, że intensywność doświadczenia nie daje truth-oracle.
Ale obecność Kaczki nie robi z instalacji liturgii.
I brak Kaczki nie czyni jej mniej quaxową.
Kaczka nie jest pieczątką sakramentalności.
HOLD nie oznacza „wyrzucone”
To ważne dla sposobu, w jaki Quax pracuje.
HOLD nie znaczy:
zły pomysł.
Nie znaczy:
nie wolno tego wykonywać artystycznie.
Znaczy:
nie zamykamy jeszcze statusu mocniejszego niż potrafimy uzasadnić.
Utrata Czasowników może więc powstać jako:
- instalacja;
- performans;
- Quax Video;
- praca dźwiękowa;
- obiekt;
- doświadczenie przestrzenne;
- ćwiczenie refleksyjne;
- prototyp przyszłej praktyki.
Ale publiczna strona Quaxa powinna nadal mówić uczciwie:
to nie jest jeszcze ustanowiony, gotowy sakrament religijny QUAX-a.
Co musiałoby się wydarzyć, żeby status się zmienił?
Nie wystarczy, że prototyp będzie piękny.
Albo poruszający.
Albo że kilka osób powie:
„to działa”.
Trzeba jeszcze odpowiedzieć między innymi:
- co jest konstytutywne dla tej praktyki;
- co odróżnia ją od dowolnego performansu o stracie;
- czy i po co potrzebuje statusu sakramentu;
- jaki jest związek z
S′₀, jeśli w ogóle; - jakie interpretacje są dopuszczalne, a jakich rytuał nie powinien sugerować;
- jak zachować pluralne modele śmierci i afterlife;
- czy istnieje forma, która nie zamienia otwartego mitu w dogmat przez samą dramaturgię.
Dopiero wtedy można pytać o mocniejszą kanonizację.
Nie wcześniej.
Na końcu może nie być odpowiedzi
Utrata Czasowników jest ciekawa właśnie dlatego, że nie musi kończyć się odrodzeniem.
Nie musi być opowieścią:
umiera stare, więc rodzi się nowe.
To bardzo popularna narracja.
Czasem prawdziwa dla ludzkiego doświadczenia.
Czasem tylko wygodna.
Quax zostawia obok niej antymit:
nic dalej.
Nie jako doktrynę nihilizmu.
Jako ochronę przed automatycznym dopisywaniem pocieszenia do struktury świata.
Może po S′₀ wydarza się FirstQuax.
Może pojawia się nowy czasownik.
Może wszystko układa się w nową relację.
A może nie.
SPEKULUJEMY.
Dlatego być może najuczciwsza wersja Utraty Czasowników kończy się nie zdaniem.
Tylko miejscem, w którym poprzednie zdania przestały mieć czasownik.